Jarosław Kukowski

Wystawa - 29 września - 21 października 2007 r.

Prace prezentowane w ramach wystawy

        
Anioł ze złamanym
skrzydłem

olej, płyta 122 x 80 cm
Modliszki
olej, płyta 100 x 122 cm
Polska
olej, płyta 75 x 60 cm

        
Mała syrenka
olej, płyta 120 x 100 cm
Mój drogi! Ile razy mogę
cię prosić abyś nie robił
mi zdjęć przez cały czas

olej, płyta 80 x 60 cm
Ostatnia syrena bałtycka
łapiąca ptasią grypę

olej, płyta 122 x 160 cm

        
Majowy Anioł
olej, płyta 122 x 80 cm
Meduza
olej, płyta 80 x 122 cm
Motyle nad jeziorem
olej, płyta 122 x 100 cm

        
Przemijanie
olej, płyta 122 x 80 cm
Elementy zdrady
olej, płyta 80 x 100 cm
Dotyk
olej, płyta 100 x 80 cm

        
Akt 8
olej, płyta 123 x 80 cm
Miasto Syzyfów
olej, płyta 80 x 100 cm
Spojrzenie
olej, płyta 140 x 80 cm


Wybrane zdjęcia z wernisażu

        


        


"Jak wszyscy doskonale wiemy Sztuka (choć nikt tak naprawdę nie wie Czym ona jest, ponieważ definicji jest tyle ile osób wypowiadających to słowo) wpełzła w ślepy zaułek. Choć może powinienem nazwać sprawy po imieniu a mianowicie, że ta nasza piękna Pani zaszła. I mimo iż szlachetni i co niektórzy nawet genialni ojcowie zabawiający się ze Sztuką posiali twórcze nasienie ponad 100 lat temu nie jestem pewien czy byliby dumni ze spuścizny mentalnej, którą pozostawili. Często spotykam młodych twórców, których marzeniem jest stworzyć genialne dzieło sztuki, tak, więc walą na płótnie kwadraty, kreski a najambitniejsi nic nie malują, żeby nie skazić dzieła. Ja rozumiem, że to awangardowe podejście, ale od stu lat w kółko to samo może się już nieco nudzić. Jak się pytam artysty czy namalował już kiedyś cokolwiek realistycznie np. jabłko to jest zdziwiony, że można coś tak przyziemnego namalować, mimo iż od jabłek Cezanne'a się to wszystko zaczęło. A przecież w sztuce najważniejsza jest wolność (czytaj: możliwość) wyboru. Jeżeli ktoś odrzuca realistyczną technikę malarską to najpierw musi ją posiąść. Dlatego uważam, że słowo "Sztuka" zniszczyło już nie jeden talent. Mój wybór jest chyba nad wyraz czytelny, choć spotykam się z tak fantastycznymi interpretacjami swoich prac, że podejrzewam siebie o brak wyobraźni. Lecz bardzo mnie cieszy, że przynajmniej część moich prac prowokuje do przemyśleń i interpretacji. Jestem nawet zaskoczony, że tak wiele osób dostrzega, kim jest naprawdę ten groteskowy stworek niejednokrotnie pojawiający się na moim obrazie. Jak to zresztą widać symboli na moich obrazach jest sporo. Staram się ograniczać ilość elementów na moich obrazach do ekstremalnego minimum, aby pozostały tylko te, które coś dla mnie symbolizują lub budują treść obrazu pozbywając się wszelkich ozdobników. Jedynie cykl "freski" wyłamywał się z tej konwencji, ale to dawne dzieje, tak, że nawet obrazy popękały. Te obrazy symbolizowały tylko jedno - upływający czas. A... jeżeli chodzi o syreny to temat się zaczął od zaproszenia na wystawę organizowaną w muzeum Voergaard Castle z okazji 200-lecia urodzin Andersena. Podjąłem, więc próbę przeczytania baśni po latach na nowo i okazało się, że koszmarna wizja rzeczywistości, jaką roztacza ten wielki pisarz jest nie mniej przytłaczająca niż jak to odebrałem w dzieciństwie. To nawet Dostojewski potrafiący wymordować połowę swych bohaterów był przy nim prawdziwym optymistą. Tak, więc nie mogłem się powstrzymać, aby chociaż Małej Syrenki nie uratować i nie umieścić tam gdzie każdy normalny, wrażliwy facet by to dla niej zrobił, czyli w basenie.

...Inspiracją dla mnie jest Polska oraz ludzie. Odrzuciłem nawet kilka propozycji podpisania kontraktów od nowojorskich galerii, ponieważ wiązało się to z opuszczeniem naszej Ojczyzny. A wydaje mi się, że już i tak za dużo ludzi stąd wyjechało. Zwłaszcza naukowców, lekarzy, artystów, informatyków nie wspominając już nawet o moich przyjaciołach. Kiedy zaczynałem malować najbardziej interesował mnie człowiek i jego samotność. Mimo, iż mówimy tym samym językiem to przecież zupełnie się nie rozumiemy. I nawet przy najlepszych intencjach przeszkadza nam zarówno wrodzony egoizm jak i język, który nas ogranicza. Dopóki używamy słów nie znajdziemy zrozumienia. I w dodatku jesteśmy w stanie zrozumieć tylko niewiele więcej ile już wiemy. Tak, więc zostawiłem problem, którego nie można rozwikłać za życia i zainteresował mnie człowiek w szerszym społecznym kontekście. Oprócz tego powstają obrazy będące pewną prowokacją, od której trudno jest mi uciec, ponieważ bez odrobiny ironii nie wyobrażam sobie funkcjonowania w naszej rzeczywistości. A ponieważ malarstwem można wyrazić tylko tyle, że chce się coś wyrazić tak, więc dla złapania oddechu maluję również obrazy o lżejszej treści, bardzo często takie, które widziałem w snach. Sztuki, bowiem, nie można brać tak całkiem na serio, ponieważ poezja nie kłamie, ale poeci nałogowo."

Jarosław Kukowski
© SD Galeria, wykonanie © Michał Piecuch, 2004